czwartek, 25 września 2014

1. Praha, I'm in love cz. I

Na wstępie - witam wszystkich :) Zapewne przez dłuższy czas blog ten będzie rodzajem pamiętnika z powodu niskiej popularności, ale a nuż ktoś zawita w moje skromne progi i będzie chciał zostać na dłużej.
Zaczynam mało spójnie z ideą bloga, bo od notki turystycznej. Postanowiłam, że będę po prostu pisała o wszystkim, co mnie inspiruje. Być może znajdzie się ktoś, kto pod wpływem tego postu, zakocha się w Pradze równie mocno, jak ja.

Wakacje zbliżają się ku końcowi i byłam bardzo niepocieszona z wyjazdów jakie poczyniłam od lipca. Mimo że polskie morze rozpieszczało nas w tym roku pogodą przez ponad 2 tygodnie byłam spragniona przygody, dłuższej podróży. Po długich i burzliwych dyskusjach namówiłam mojego M. oraz przyjaciółkę na wypad do stolicy Czech. Rozważaliśmy skorzystanie z grouponów lub wycieczek zorganizowanych, jednak znacznie przekraczało to nasz studencki budżet. Stanęło, więc na tym, że całość zaplanowaliśmy sami.

Najpierw - gdzie by tu spać. Zdecydowaliśmy się na 3 dni na miejscu, więc nocleg był wskazany. Zależało nam na lokalizacji blisko centrum i oczywiście na niskiej cenie przy dobrych warunkach. Padło na Hostel Dakura. Kamienica przerobiona na kilkupiętrowy hostelik była idealnym rozwiązaniem. Za 3 osobowy pokój na dwie noce zapłaciliśmy tylko ok. 270zł. Lokalizacja była idealna. Blisko ulicy Milady Horákové, gdzie znajdowały się przystanki większości linii tramwajowych oraz stacja metra, a jednocześnie w głębi spokojnego osiedla. Wystarczyło przejść wyżej wspomnianą ulicę i wzdłuż murów Ministerstwa Obrony, aby znaleźć się na jednej z głównych atrakcji Pragi - Hradczanach.

Kolejnym dylematem był transport. Jakby tu tanio, bezpiecznie i bez większego zmęczenia pokonać tyle kilometrów. Ze względu na pierwszy warunek odrzuciliśmy podróż samolotem. Zrezygnowaliśmy również z podróży samochodem - mieliśmy zbyt mało czasu na zaplanowanie trasy, zainteresowanie się winietami czy parkingiem. Samochód wykluczyło też zmęczenie, jakie towarzyszyłoby nam po przyjeździe. Wybór był więc między autokarem a pociągiem. Znaleźliśmy tańszą ofertę na PolskiegoBusa i to nim pojechaliśmy do Pragi.
Podróż zaczęliśmy 16.09 o 21. Wybraliśmy przejazd nocą, żeby droga szybciej minęła i żebyśmy mogli się trochę wyspać. Rano o 4:30 byliśmy już na dworcu Florenc. Oferują oni przechowalnię bagażu (50kC za bagaż), z czego zmuszeni byliśmy skorzystać, gdyż pokój wolny był dopiero od godziny 14. Przeczekaliśmy na dworcu do godziny 6 i poszliśmy do znajdującego się obok McDonalds'a aby stworzyć chociaż pozory porannej toalety i napić się ciepłej kawy. Potem ruszyliśmy na zwiedzanie..



Następnym razem postaram się opisać co widzieliśmy, co warto zobaczyć, co można pominąć i co planujemy przy okazji następnej podróży.

Do zobaczenia! :)

1 komentarz:

  1. Uwielbiam turystyczne notki, będę zaglądać, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)