środa, 1 października 2014

3. Praha, I'm in love cz. II

Dzisiejszy post to kontynuacja zeszłotygodniowych wspomnień z podróży. Możecie go śmiało traktować jako plan na trzydniowy pobyt w Pradze, nastawiony głównie na starą część miasta.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Starego Miasta. Znajduje się ono bardzo blisko dworca Florenc, więc wybraliśmy spacer. Pierwszym punktem naszej wycieczki była Brama Prochowa.


Jest to jeden z głównych symboli Pragi. Brama ma aż 65 metrów i robi niesamowite wrażenie. Jest jakby oderwana od rzeczywistości - z lewej przylega do niej piękny gmach Obecní dům, w którym odbywają się koncerty. Po prawej zaś rozpoczyna się ulica należąca do Nowego Miasta z restauracjami, kawiarniami i sklepami. Niemniej jednak, to właśnie Brama Prochowa przyciąga najwięcej uwagi.


Od bramy do rynku prowadzi ulica Celetná, która zachwyca pięknymi kamienicami. Każda ma swój własny charakter i urok. Część z nich została niestety zaadaptowana pod sklepy odzieżowe lub spożywcze. Można jednak trochę zboczyć ze szlaku i przespacerować się wąskimi, urokliwymi uliczkami biegnącymi równolegle, które pozostały nietknięte przez wszechobecną komercję. Polecamy zobaczyć kościół św. Jakuba oraz Tyń. Jest to jakby malutkie miasto w mieście, dawny zaułek kupców. Obecnie można tam znaleźć ciekawe konstrukcje i instalacje.


 
Nad Starym Miastem zdecydowanie góruje kościół Marii Panny przed Tynem. Imponująca budowla z dwiema identycznymi iglicami. Przez chwilę mieliśmy wątpliwości, czy do kościoła w ogóle da się wejść, bo drzwi główne ukryte są.. za dobudowaną do niej kamienicą!


Polecamy poświęcić dłuższą chwilę na zwiedzanie tej pięknej budowli. Warto też zapoznać się z legendą dotyczącą tej świątyni i pewnego złotego.. nosa ;)

Wychodząc z kościoła uwagę przykuwa pomnik Jana Husa, czeskiego reformatora. Obecnie jest remontowany. Wokół rynku znajdują się jedne z piękniejszych kamienic w Pradze. Każda opatrzona jest numerem i ma swoją własną, ciekawą historię. Wśród kamienic wyróżniają się te z numerami 13, 14, 15 i 20.



Zachodnią część rynku zajmuje Ratusz ze słynnym zegarem Orłoj. Warto zatrzymać się na chwilę, najlepiej o pełnej godzinie i podziwiać mini spektakl o historii Pragi. Mimo że założenia twórców są już nieaktualne (Ziemia w centrum Wszechświata), to zegar wciąż z niezwykłą dokładnością pokazuje godziny, daty, a nawet znaki zodiaku.



Resztę południa poświęciliśmy na spacer po uliczkach Starego Miasta. Przeszliśmy się oczywiście sławnym Mostem Karola i odpoczęliśmy na ławce przy Wełtawie. O 14 zameldowaliśmy się w hostelu, zjedliśmy coś ciepłego i ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie. Padło na Petrin - malownicze wzgórze w centrum Pragi. Polecamy kolejkę prowadzącą na sam szczyt. Najlepiej usiąść na samym dole i w czasie jazdy zachwycać się rosnącą panoramą miasta.



Na wzgórzu znajduje się piękne rosarium, obserwatorium astronomiczne, mini wieża Eiffla oraz wiele innych atrakcji. Park jest idealnym miejscem na odpoczynek po męczącym dniu wypełnionym zwiedzaniem. Aby oszczędzić siły lepiej ze wzgórza zjechać. My wybraliśmy spacer krętymi alejkami w dół i niestety odrobinę nas to przerosło ;)



Drugi dzień przeznaczyliśmy na Hradczany. Tereny zamku praskiego i podzamcze zdecydowanie zasługują na poświęcenie im dłuższej chwili. Kupiliśmy bilet  Okruh A, który umożliwił nam zwiedzenie Starego Pałacu Królewskiego, Bazyliki św. Jerzego, Katedry św. Wita, dwóch muzeów oraz Złotej Uliczki. Warto zainwestować też w bilet pozwalający na fotografowanie.




O godzinie 12 poszliśmy zobaczyć uroczystą zmianę warty pod Pałacem Królewskim. Drogie Panie - jest na co popatrzeć ;) Po widowisku zdecydowaliśmy się iść szlakiem opisanym na bilecie. Największe wrażenie zrobiła na nas katedra św. Wita. Jest z każdej strony otoczona kamienicami i zupełnie zaskakuje swoimi imponującymi rozmiarami, gdy już się pod nią stanie. Niestety mała przestrzeń nie pozwala na zmieszczenie w kadrze całej fasady.


Katedra wypełniona jest zapierającymi dech w piersiach witrażami, rzeźbami i obrazami. Z pewnością zachwyci każdego turystę. Muszę też przyznać, że potem żadna budowla nie zrobiła na mnie już takiego wrażenia.

Mimo to, Złota Uliczka, to obowiązkowy przystanek na trasie każdego zwiedzającego. Pełne uroku kolorowe domki i wąska brukowana uliczka są naprawdę warte zobaczenia. Każdy domek został zaadaptowany w inny sposób. Jedne są małymi muzeami, inne sklepami a jeden został nawet przerobiony na małe kino domowe. Kamieniczki są naprawdę małe :)

Na zakończenie pięknego dnia wybraliśmy się na grające fontanny - Křižíkova fontána. Świetny relaks podczas spektaklu wody, muzyki i świateł. Polecamy Mamma Mia we wtorki - świetna zabawa gwarantowana ;)


Ostatniego dnia szybko spakowaliśmy się i ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie. Hostel zapewnia darmową przechowalnię bagażu, odebraliśmy go dopiero przed samym wyjazdem. Wybraliśmy się na Josefov - starą dzielnicę żydowską z pięknym XV-wiecznym cmentarzem. Synagogi przerobiono na muzea, jedynie Staronova zachowała pierwotny charakter. Ogólnie dzielnica nas rozczarowała. Poza cmentarzem, który naprawdę każdy powinien zobaczyć, reszta wydaje się raczej przereklamowana. I zdecydowanie za droga.


Następnie poszlismy do słynnego pubu u Zlatého tygra. Próbowaliśmy się tam dostać pierwszego dnia, ale wieczorem nie da się tam wejsć ;) Pub ma tylko jeden rodzaj piwa, którego kufel dostaje się od razu na wejściu. Kelner rozsadza gości, aby zaoszczędzić jak najwięcej miejsca, więc mieszanka kulturowa przy jednym stoliku może być wstrząsająca. Zamiast paragonów są kartki papieru, na któych kelner kreskami zaznacza ilość wydanych kufli. Jak chce się wyjść, należy szybko odstawić podstawkę - to znak dla kelnerów, że nie masz ochoty na więcej piwa. W innym wypadku stanie przed Tobą kolejny kufel.
Na obiedzie zatrzymaliśmy się w pobliskiej restauracji - jedzenie było fantastyczne i to za niewielką cenę.



Następnie ruszyliśmy na Most Karola. Wizytówka Pragi, na której aż roi się od turystów. Podobno na moście jest pusto koło 5 rano, ale nie mieliśmy sił i chęci, żeby to sprawdzać. Warto poczytać trochę o rzeźbach i historii mostu oraz zapoznać się z legendą, czemu wszyscy głaszczą Jana Nepomucena wpadającego do wody ;)


Z Mostu Karola zeszliśmy w kierunku Małej Stranej. Malowniczej dzielnicy, w której zachwycają piękne kamienice i ogrody z lubiącymi pozować do zdjęć pawiami albinosami. Zobaczyliśmy też słynną ścianę Johna Lennona, na której zostawiliśmy po sobie mały ślad.



Na tym zakończyliśmy naszą przygodę z Pragą. Zabrakło nam niestety dnia na zwiedzenie Nowego Miasta oraz dzielnicy Žižkov. Z pewnością odwiedzimy to miasto jeszcze nie raz - Praga zasługuje na każdy dzień, jaki się jej poświęca. Miasto rozkochało nas w sobie i zostawiło wiele pięknych wspomnień. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże komuś zachwycić się Pragą, tak jak my :)





2 komentarze:

  1. Praga jest piękna :) Spedziłam w niej tegorocznego Sylwestra.
    Marzy mi się pojechać tam raz jeszcze, tym razem właśnie w ciepłym miesiącu jakimś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, jest pięknie! Zwłaszcza w słoneczny dzień ogromne wrażenie robią te niesamowite witraże :)

      Usuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)