piątek, 10 października 2014

4. Wittchen - czyli dlaczego lubię Lidla.



OPINIA PO ROKU - KONIECZNIE PRZECZYTAJ! Dlaczego 17.10 warto zostać w domu :)


W minioną sobotę dzień rozpoczął się bardzo wcześnie dla wielu polskich kobiet. Otóż w popularnej sieci sklepów Lidl można było nabyć w okazyjnej cenie skórzane torby firmy Wittchen. Jako, że Lidla polubiłam już jakiś czas temu i śledzę regularnie pojawiające się tam promocje, to o całej akcji wiedziałam już w połowie września. Potem emocje zostały skutecznie podkręcone, wystartowały spoty reklamowe, wielkie banery przed sklepami i coraz większe grono osób zacierało ręce z myślą o takiej okazji. Marki Wittchen nie trzeba bowiem nikomu przedstawiać ani opisywać - jakość produktów i wieloletnia tradycja mówią same za siebie.


Pikanterii całemu wydarzeniu dodawał fakt, że mimo sporej ilości przewidzianego asortymentu liczba chętnych znacząco przekroczyła ilość toreb. Od wczesnych godzin porannych ludzie pojawiali się przed sklepami, by przed moim sklepem osiągnąć przed otwarciem liczbę ok. 50 osób. Kolejka była spora, emocje rosły, wybiła 8 i... ruszyli! Logistyczne podejście do sprawy wiele ułatwia - wybrałam przeciwną stronę koszy niż wszyscy, dzięki czemu mogłam przebierać do woli. Oczywiście przez klika sekund. Wiele osób zwęszyło mój podstęp i biegiem ruszyło za mną. Na szczęście udało mi się chwycić torby, którymi byłam zainteresowana i odeszłam na bok oglądać. Na polowanie zabrałam mojego Lubego, jako że w planach był zakup aż 3 toreb (dla mnie, mojej Mamy i Mamy Lubego). Też udało mu się zgarnąć parę sztuk i potem mogliśmy w spokoju decydować. Dla Mamy udało mi się wybrać jedną z dwóch obecnych w sklepie granatowych toreb z długimi rączkami. Nie mam pojęcia, co decydowało o ilości sztuk z danego modelu, ale proporcje były ewidentnie zachwiane. W miarę przeglądania zgarniętych w pośpiechu sztuk ludzie, jak i ja, zaczęli oddawać te, którymi nie byli zainteresowani do koszy lub wymieniać się między sobą. Warto było wziąć kilka sztuk z tego samego fasonu, gdyż tak jak się spodziewałam, niektóre z nich miały wady - zadraśnięta skóra, odbarwienie itp. Zdarza się wszędzie, ale dobrze mieć możliwość wyboru towaru bez defektów. W końcu doszło do największego dylematu - którą z dwóch ostałych się sztuk wybrać. Luby torbę dla swojej Mamy upolował, wybór był jednoznaczny, wiec na placu boju pozostałam tylko ja. W między czasie kosze opustoszały, w sklepie się znacznie uspokoiło, a kolejki rosły. Z ok. 100 torebek zostały pojedyncze sztuki. Była 8:10.



Wracając do mnie.. Po wymianie z jedną miłą panią zastanawiałam się długo między szoperką a'la Zara a torbą, którą ostatecznie kupiłam. Ta druga spodobała mi się przy pierwszym przeglądaniu gazetki. Zrezygnowałam z niej, bo na zdjęciach wyglądała na dosyć błyszczącą, bardziej pasującą fasonem do starszych kobiet. Przed wejściem do sklepu byłam więc zdecydowana na szoperkę. Szybko jednak okazało się, że pierwszy wybór jest zawsze najlepszy. Torba z zameczkami wyglądała zupełnie inaczej niż a zdjęciach, przede wszystkim na większą, mniej zobowiązującą. Zdecydowałam się na nią ze względu na długie rączki. Przeciwko szoperce przemawiał zaś fakt, że... jest szoperką. Każdy zna, każdy ma - dosyć przebrzmiały temat. Poza tym wszyli do niej złote suwaki, takie same jak do karmelowej wersji, co moim zdaniem wyglądało odrobinę tandetnie. Złoto do karmelu bardzo pasuje, z czernią już się lekko gryzie.


Torba jest spora i oferuje dwie możliwości noszenia - z suwakami zapiętymi i rozpiętymi. Wg mnie to rzecz bardzo pomocna - wizerunek torby można zmieniać z dnia na dzień. Ma srebrno-złote zamki (jasne złoto, nie tak żółte jak we wcześniej opisanych szoperkach). Wnętrze jest bardzo pojemne, z trzema kieszonkami wewnętrznymi. Do torby otrzymałam przy zakupie certyfikat autentyczności, czerwony woreczek przeciwkurzowy oraz dużą torbę papierową. Obyło się bez obrażeń wojennych, bitew, rozlewu krwi, czy dzwonienia na policję - serdecznie współczuję mieszkańcom miast, gdzie dzieją się takie rzeczy. Niestety - dopóki w Polsce nie poprawią się zarobki, ludzie będą rzucać się na każdą napotkaną okazję.




Nawiązując do szumu jaki miał miejsce po akcji - chciałabym trochę złośliwie i trochę z uśmiechem opisać zachowania ludzi. Moim zdaniem można je podzielić na 4 kategorie:
1. obojętni - "nie wiedziałem, że będą, nie potrzebuję, nie interesuje mnie to"
2. szydercy - "polacy cebulaczki się rzucili na torby, polska biedota walczy o kawałek skóry"
3. zakłamani - "byłam, walczyłam i kupiłam, ale csssii, żeby znajomi nie skojarzyli - wrzucę na dno szafy, wyjmę za pół roku i będę rozpowiadać, że zapłaciłam 600zł"
i ostatni - moim zdaniem najbardziej zdrowi
4. zadowoleni - "Veni, vidi, vici!" :)



 A jak jest z Wami - do której kategorii byście się dopisali? A może udało Wam się kupić jedną z toreb dla siebie? Chwalcie się śmiało w komentarzach :)


25 komentarzy:

  1. Śliczna torba :) Ja się jednak nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lidlowy szał ! :D Raz chciałam kaloszki tam kupić ale jak kobiety napadły na ten kosz z kaloszami to sobie odpuściłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano.. Lidl się zrobił ostatnio bardzo popularny. ale ja mimo to jeżdżę na otwarcie jak coś upatrzę w gazetce. jest trochę biegu i szamotaniny, ale zawsze mi się udaje kupić, co zaplanowałam ;)

      Usuń
  3. Ja to serio nie rozumiem ludzi. W Lidlu jeszcze bitwy na żywo nie widziałam, ale jak idę do lumpeksu i baby wbijają mi wieszaki w żebra albo walą koszykiem po głowie to wychodzę. Nie wyobrażam sobie bić się o kawałek szmaty z jakąś metką - a w lumpeksach to codzienność. Baby potrafią wyrywać sobie te ciuchy. :O
    Bardzo ładna ta torebka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, lumpeksy to już oddzielna sprawa :D jeszcze jakby to rzeczywiście byli biedni ludzie, co na siebie nie mają co założyć. lubię buszować po ciuchach i czasem nawet jeżdżę w dzień dostawy, ale nigdy na otwarcie. podobno handlary się potrafią zużytym conversem zaciukać ;p

      Usuń
  4. Nie czułam potrzeby posiadania tej torby, a tym bardziej walki o nią w Lidlu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie zaliczam się do grupy 1 ;) To samo było z Crocsami. Dowiedziałam się o nich po akcji ;p Jakoś nie mam parcia;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja do Lidla mam nie po drodze, więc robie tam zakupy tylko okazyjnie. Piekna torba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. ja również z przyjemnością dodaję do obserwowanych :) pozdrawiam:)

      Usuń
  8. nie wiedziałam że w Lidlu można kupić takie rzeczy. świetna torba :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ale boska torebka! przgarnełabym z chęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna:))
    pozdrawiam cieplutko :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Na fajne rzeczy trzeba umieć zapolować. Gratulacje ��

    OdpowiedzUsuń
  12. Od jakiegoś czasy obserwuję " fenomen" Lidla. Przyznaję, że sobie nieźle radzi ze sprzedażą:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. trzeci typ człowieka rozbawił mnie najbardziej i taka jest prawda ! świetna torba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o takich 'cudach' jakie dzieją się na promocjach w Lidl'u, ale.. nie mam komentarza :D Kiedyś chciałam kupić sportową kurtkę, wodoodporną itp., no i głupia łudziłam się, że jak pójdę o 9 to coś dostanę, a koniec końców poszłam po 12 i tak naprawdę nic z damskich nie zostało :(( dopiero potem usłyszałam o całych tych akcjach!
    Ale Tobie gratuluję, bardzo fajna torebka.. oby się dobrze nosiła!

    Ściskam mocno,
    www.NIECH-PANI-PATRZY.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna torba :) też planowałam kupić, ale niestety musiałam być tego dnia na uczelni...

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że Ci się kupić! :)

    Ja mam z Lidla maszynę do szycia, kupiłam ją dzień po czasie (pojawiły się 9tego, a ja pojechałam 10tego po południu) bez tłumu i wyścigów. :) Musiałam mieć szczęście, bo z tego co czytałam to przeważnie też znikają w ekspresowym tempie. :D Bardzo mnie to cieszy. :D

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)