poniedziałek, 5 stycznia 2015

12. wyjście z jaskini


Nowy rok, latka lecą i nachodzi człowieka myśl,  żeby wreszcie  coś ze sobą zrobić,  ulepszyć… A jak już własny organizm daje nam kopa - czas najwyższy wziąć się za siebie. Takie to przyjemnie (i mniej) rozważania chodzą mi po głowie od paru dni. Otóż stuknie mi w tym roku 23, do szlachetnego ćwierćwiecza coraz bliżej... a ja nadal, jak dziecko we mgle. Docieramy tu do tytułowego wychodzenia z jaskini. Sprawa albowiem dotyczy pielęgnacji skóry,  a konkretnie twarzy. 

Mogłoby się wydawać, że jako 20kilkulatka mam już w małym paluszku idealną terapię dostosowaną do własnych potrzeb.  A gdzieżby tam! U kosmetyczki w życiu nie byłam, dermatolog widział mnie raz, jak coś mnie użarło i bolało, a kosmetykowe zakupy robię,  bo muszę. Skóra do tej pory mnie rozpieszczała, trądzik ani razu nie zawitał.. I tak się właśnie rozpuściłam jak dziadowski bicz. Ale wiadomo, nikt nie lubi być tak lekceważony - buzia wreszcie zaczęła mi się dawać we znaki. Od 2 lat biorę hormony (antykoncepcja), kolorówkę dobierałam na oko, co akurat ładnie reklamowali, a zamiast na kosmetyki do pielęgnacji wolałam wydać na ciuchy. A na twarzy zaczęły niepostrzeżenie pojawiać się intruzy. Najpierw zaskoczyło mnie uciążliwe przesuszanie w rejonie skrzydełek nosa, między brwiami i na czole. Niczym nie szło tego opanować.  Kremy nawilżające, Bambino, picie dużej ilości wody, złuszczanie... A suche skórki jak odstawały tak odstają. 

 Potem zwróciłam uwagę na małe rozsiane grudki. Ani to zaczerwienione, ani nie boli... A jest. I to jest coraz więcej. Dopiero ostatnio wyczytałam na mądrych stronach, ze to tzw. zaskórniki zamknięte. Ale na litość.. gdzie u takiego przesuszonego wiórka jak mnie trądzik i problemy z sebum?! Zupełnie mi to nie pasowało, gryzło się ze wszelkimi zasadami logiki - do czasu. Im głębiej grzebałam, tym więcej mi się w główce rozjaśniało. Trafiłam na szczęście na wiele życzliwych, znających się na rzeczy osób, które znacznie przyspieszyły moje opuszczanie jaskini.

Im więcej czytałam, tym bardziej zaczęłam się przekonywać, że wcale nie mam cery suchej (przesuszenie, ściągnięcie, szorstkość i swędzenie), a mieszaną. Obecnie z tendencją do trądziku zaskórnikowego i przesuszoną. Diametralnie zmieniło to cele moich kosmetycznych poszukiwań - już nie chodzi o nawilżanie tylko o natłuszczanie. Przejrzałam mnóstwo stron i blogów o danej tematyce i zawiesiłam oko na dwóch seriach, jednej z naszego polskiego podwórka. Zacznę jednak od początku.


źródło: laroche-posay.pl


Pierwszą serią kosmetyków proponowanych na moje problemy były produkty La Roche-Posay Effaclar - żel oczyszczający i krem duo(+) na niedoskonałości. Na wstępie powiem - nigdy w życiu nawet bym nie spojrzała na tak drogie rzeczy. Jestem z natury minimalistką, zawsze byłam przekonana, że za niską cenę też można znaleźć świetne kosmetyki, ale niestety - w tym wypadku się przeliczyłam. Przewartościowałam sobie pewne rzeczy, porównałam składy, efekty działania, a przede wszystkim ich kierunkowość. Poluję teraz na wyżej wymieniony zestaw w jakiejś dobrej cenie. Przyznam, że przespałam ostatnią fajną promocję na te kosmetyki w Super-Pharm, ale i tak nie była ona jakaś szczególnie powalająca. Ale nie ma się co dziwić, jak cena podstawowa za sam krem to 62zł... Znalazłam za to ciekawą ofertę jednej z aptek - niecałe 50zł za zestaw tych dwóch kosmetyków i chyba czeka mnie mała wycieczka.


źródło: eris.pl


Następne były kosmetyki Pharmaceris z Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris. Dziewczyny głównie polecały je ze względu na specjalistyczne, ukierunkowane linie produktów oraz efekty działania. Póki co nabyłam jedynie delikatny fluid intensywnie kryjący (odsyłam do promocji w Super-Pharm!), ale coraz bliżej zaczęłam się przyglądać ich kosmetykom pielęgnacyjnym. Zwłaszcza zainteresowały mnie dwa: kojący krem do twarzy OCTOPIROX oraz krem z 5% kwasem migdałowym. Ten pierwszy wydaje się być wprost stworzony dla mnie - zaskórniki, miejscowe świecenie się, no i to uporczywe łuszczenie. Kwasy z kolei poleciła mi koleżanka - kosmetolog, jako fajne rozwiązanie na noc.

Jak same widzicie był to dla mnie intensywny początek roku. Niektóre z Was pewnie uśmiechną się pod nosem ze względu na moje niedoświadczenie i radość z takich drobiazgów, ale dla mnie to naprawdę wyczyn. I wielki krok w samopielęgnacji i znajomości własnych potrzeb ;) Poluję teraz na jakieś próbki danych kosmetyków, żeby się z nimi zapoznać i zadecydować, który będzie dla mnie najlepszy.

A Wy? Macie jakieś doświadczenia z wyżej wymienionymi kosmetykami? A może macie/miałyście podobny problem i pomogło Wam coś innego? Jestem świadoma, że wychodzenie z jaskini to długotrwały proces i chętnie nauczę się czegoś nowego i poczytam o Waszych przygodach z pielęgnacją.

sylwestrowy makijaż i fryzura


Buziaki i wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku! :)



17 komentarzy:

  1. Na szczęście nie mam takich problemow i nie używałam tych kosmetyków :) Ale w razie potrzeby będę pamietała :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie produkty La Roche Posay są rewelacyjne, może i nie należą do najtańszych, ale pomagają zwalczyć problemy trądzikowe, z którymi od dawna się borykam. Na niektórych kosmetykach nie warto oszczędzać :) wiele lat chodziłam do dermatologa i wydałam mnóstwo pieniędzy na tańsze i droższe rzeczy, a krem duo okazał się tym, który w końcu mi pomógł ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są na mojej wishliście do wypróbowania w tym roku ;)

      Usuń
  3. ja z cera mieszana ze skłonnością do niedoskonałości borykamy się od lat, więc doskonale znam te problemy :) nie używałam tych kremów, ale czytałam ze effaclar k jest super. ja polecam kuracje tonikem z kwasem i olej tamanu, który jest moim cudotwórcą - pisałam o nim na blogu, zapraszam :) obserwuje i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś mega śliczna! Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poluję na kosmetyki La Roche Posay, ale na razie mogę o nich pomarzyć. Moja cera nie wygląda za dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ubóstwiam LA ROSCHE POSAY jest świetną marką, uwielbiam ich kremy i wodę termalna <333

    OdpowiedzUsuń
  7. ja polecam wizyte u dermatologa - zawsze ma dla mnie coś dobrego::)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuje i wzajemnie :) moja cera jest mieszana i jeżeli chodzi o kremy itd stosuję z innych firm ale słyszałam ze te co wymieniłaś są najlepsze :* obserwuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam również że świetne włosy i makijaż :)

      Usuń
  9. Ja używam żel do mycia twarzy właśnie z La Roche Posay i jestem bardzo zadowolona tym bardziej że mam tendencję do zanieczyszcznia się buzi ;/;/;/

    OdpowiedzUsuń
  10. j u dermatologa nie byłam hihih ale do kosmetyczki chodzę D

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie będzie 22 a z pielęgnacją ... tragicznie !

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, bardzo fajny wpis. Ja również postanowiłam o siebie zadbać, przede wszystkim chcę zrobić porządek ze swoimi niesfornymi skórkami przy paznokciach, są strasznie zaniedbane. Może zrobiłabyś posta na ten temat? Nigdzie nie był poruszany taki temat :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, witam Cię na moim blogu :)

      skórki przy paznokciach, to jeden z moich kompleksów, bo je skubię.. ale, że teraz czeka mnie bardzo stresujący okres, to chyba wstrzymam się z tym do wakacji ;)

      Usuń
    2. hahah :D Mam to samo, w stresie, nerwach nawet sama dobrze nie wiem kiedy obskubałam skórę z 5 paluchów.
      Hm, ogólnie moje zdanie na temat antykoncepcji hormonalnej (albo wszczepiania dopochwowo różnych tragicznych w skutkach materiałów) jest konkretne: nie. Ostatnio znalazłam bloga dziewczyny, która stosowała taką antykoncepcję - jej twarz zmarniała i zrobiła się... przykro powiedzieć, ale straszna, wprost brzydka. Jeśli znowu znajdę (zgubiłam), to na pewno prześlę link. Opowiada w filmie o tym co się z nią działo.
      Poza tym, od dawna wiadomo, że ingerowanie w gospodarkę hormonalną jest jak ogranie z ogniem. Nie powinno się używać żadnych przedmiotów uwalniających hormony ani nie powinno się ich zażywać w tabletkach tudzież w inny możliwy sposób. Chyba, że są niezgodności w zrobionych badaniach - wtedy lekarz ma podstawę konkretną (bo seks moim zdaniem nie jest żadnym powodem) by przepisać leki hormonalne. Nigdy bym się na to nie zdecydowała.
      Cóż, jeśli chodzi o skórki, przesuszone skórki, mam 2 takie miejsca na twarzy gdzie nie wiedzieć czemu mam to, ale mi chyba wystarczy maseczka i krem, zaś myślę, że Tobie faktycznie potrzeba specjalistycznych kosmetyków, na których czasem nie warto oszczędzać, no chyba że są gdzieś 2 razy taniej ;)

      Jesteś śliczną dziewczyną! Pozdrawiam (mam nadzieję już Cie dziś nie dręczyć)! :D

      Usuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)