środa, 7 stycznia 2015

13. zużywamy, czyli moje styczniowe denko


Korzystając z ostatnich chwil wolnego, zanim sesja wciągnie mnie w swoje odmęty, postanowiłam się zebrać i zrobić ten post. Jak każdej kobiecie, zdarza mi się kupować kosmetyk na kosmetyk. Najpierw jest fajnie, cieszymy się z nowej rzeczy, a potem zaczyna brakować miejsca na półce.. Tak też się stało i u mnie. Wraz ze wzrostem zainteresowania samopielęgnacją, wzrosła ilość kupowanych przeze mnie kosmetyków. Dlatego zaczynam cykl "denko" - znany i lubiany w świecie blogosfery.




Styczniowe denko jest nastawione na pielęgnację. Zamierzam wykończyć dwa kremo-żele do twarzy, jeden peeling, krem do rąk oraz odżywkę w sprayu. Z podwórka aptecznego w zestawieniu znalazł się roll-on ograniczajacy nadmierną potliwość, a z kolorówki - znany wszystkim podkład. I to właśnie od niego zaczniemy:




Revlon Colorstay w kolorze ivory do cery tłustej i mieszanej. Mam co do niego bardzo mieszane uczucia. Jak widzicie, zostały resztki, wiec mogę już co nieco o nim powiedzieć. Na początku - rewelacja! Idealnie dobrany do mnie kolor, bez żółtych tonów, bardzo jasny. Jakby był stworzony dla mnie. Dobra konsystencja, genialne krycie i długotrwałe utrzymywanie się na twarzy. Po jakimś miesiącu zaczęły się jednak problemy... Wysuszanie, zapychanie, podkreślanie wszelkich niedoskonałości. Możliwe, że było w tym trochę mojej winy, zaniedbywałam pielęgnację, ale nie tego oczekuję od topowego produktu, aby niszczył mi cerę. Planuję jednak zrobić do niego drugie podejście, może na jesieni.




Czas na kosmetyk, który jest ze mną najdłużej - Clean&Clear głęboko oczyszczający kremowy żel do mycia twarzy. Nie mogłam się do niego przekonać ze względu na zawartość mentolu i charakterystyczne "szczypanie" po umyciu. Według producenta - "znak doskonałego oczyszczenia". To, że fantazję mają już wiemy, a jak z efektywnością? Skóra rzeczywiście jest oczyszczona. Wągry niestety nie giną, pory jak były rozszerzone tak są, a do tego pojawia się suchość. Przeciętniak.




Krem do rąk Isana z serii 5%UREA. Jak widzicie jest już na wykończeniu. Zawsze przecinam w ten sposób tubki, żeby mieć pewność, że zużywam produkt do końca. Krem jest bardzo gęsty, lekko woskowaty. Na pewno silnie nawilża i zmiękcza skórę - na silne mrozy idealny. Ale skóra po pewnym czasie się przyzwyczaja. Dodatkowo uporczywy jest długi czas wchłaniania.



Drugi kremo-żel z denka  - różowy BeBeauty z Biedronki. Wyjątkowo słaby kolega niebieskiego żelu micelarnego z tej samej serii. Podobnie jak różowy płyn - szczypie. Nie spodziewałam się tego po czymś "delikatnym". Niesamowicie podrażnia, dyskomfort utrzymuje się nawet przez pewien czas po zmyciu specyfiku wodą. Płyn odstawiłam w kąt, bo szczypanie jest nie do wytrzymania, ale żelowi dałam drugą szansę i sprawuje się przyzwoicie. Niestety tylko myje - żadnych dodatkowych zalet nie zauważyłam.



Peelingujący żel do twarzy Rival de Loop. Jego kremowego kolegę przedstawiałam już TU. Niestety tym razem obędzie się bez wychwalania. Efekt oczyszczania słaby, peeling jest bardzo delikatny. Ma fatalny, niby brzoskwiniowy zapach - przypomina w tym jakąś polską serię kosmetyków dla nastolatek, niestety nie pamiętam nazwy. Zapach drażni, rezultaty średnie - temu panu już podziękujemy.




Odżywka w sprayu do włosów ISANA. Drugi kosmetyk z rossmannowej serii w styczniowym denku. Tu jednak zachwytów będzie więcej. Produkt zawiera jedwab, ułatwia rozczesywanie i nie obciąża włosów. Ma delikatny zapach, odżywka jest przezroczysta. Dodatkowym plusem jest cena - można ją dostać w granicach 7-12zł w zależności od promocji. Polecam każdemu, kto naraża swoje włosy na termostylizację.


Na koniec antypotowy maluszek Etiaxil. Też mam go już pewien czas. Na początku stosowałam wg. zaleceń, obecnie jedynie co jakiś czas. Skutecznie eliminuje problem nadmiernego pocenia się i przykrego zapachu. Jestem z niego bardzo zadowolona, wyjątkowo wydajny kosmetyk, jak na takie gabaryty. Zakupiłam go w promocji na dniach Lifestyle w drogerii Super-Pharm. Polecam każdemu, u mnie na pewno zagościł na stałe.

To tyle z mojego styczniowego denka. Tzymajcie kciuki za moje opróżnianie półek.



Miłego dnia!



34 komentarze:

  1. Powiem szczerze że nie używałam żadnego z tych produktów :)
    więc cieszy mnie fakt że mogłam o nich co nieco poczytać :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może będziesz chciała jakiś wypróbować? ;) szczególnie polecam odżywkę i etiaxil ;)

      Usuń
  2. Odżywka w sprayu to także hit mojej kosmetyczki jestem nią zachwycona :)

    Zapraszam Cię serdecznie na nowy post :* http://kasjaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam ten krem do rąk z isany !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo dobry, ale wolę kremy, które się szybciej wchłaniają ;)

      Usuń
  4. Fajnie, że polecasz odżywkę do włosów ISANA - właśnie dziś zastanawiałam się, czy ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wnosząc po poprzednim poście, masz skórę mieszaną... Moim zdaniem za bardzo przesuszasz skórę, katując ją wszystkimi tymi produktami. Za chwilę będzie jak wiór, nie poradzisz sobie ze skórkami i podrażnieniami. Polecam naprawdę dogłębnie wczytać się w temat pielęgnacji skóry, omijać reklamowane śmiecie szerokim łukiem :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, polecasz coś konkretnego? stronę/bloga..? Bardzo chętnie poczytam i się dokształcę, bo rzeczywiście skórki nie dają mi spokoju

      Usuń
    2. Przede wszystkim zrezygnowałabym z mechanicznego oczyszczania skóry, postaw raczej na peelingi enzymatyczne, albo delikatne kwasy. Nie trzeba od razu wydawać fortuny, teraz Bielenda ma taką serię z kwasami - na mnie działają :) Miałam podobny problem ze skórkami, zaczęłam myć twarz olejkiem do mycia, również z Bielendy. W połączeniu z dobrym kremem zdziałał cuda. Ja osobiście używam kremu Babaria, ale w Polsce jest trudno dostępny. Zawiera śluz ślimaka i jest istnym cudotwórcą :) Wklejam linki do Bielendy:
      http://bielenda.pl/serie/skin-clinic-professional
      http://bielenda.pl/serie/argan-cleansing-face-oil
      Dziwnie jest przestawić się na mycie twarzy olejami, ale te delikatnie się pienią i zostawiają miłą, sprężystą skórę. Próbowałam z olejem kokosowym i to była porażka ;)

      Usuń
    3. Wybacz, że anonimowo, ale dodaję ze służbowego komputera ;) A.

      Usuń
    4. Właśnie mam na oku tę serię. Przyznam, że to dla mnie nowość i jestem trochę skołowana - nie wiem czy postawić na takie serie jak Effaclar od LRP, do cery trądzikowej od Pharmaceris, czy kwasy, czy właśnie oleje.. Chyba muszę po prostu po kolei wszystkiego próbować i przekonać się na własnej skórze ;) Kręcę się też wokół jakiejś kosmetyczki (mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny..), ale to muszę się chyba do jakiejś przejść i się doradzić.
      Bardzo Ci dziękuję za te komentarze :)

      Usuń
    5. A masz cerę trądzikową? Jeśli nie, to zacznij od czegoś delikatniejszego, zwłaszcza teraz, na te mrozy... Nie ma co zaczynać od ciężkiej artylerii, zostaw to sobie na później ;) Zastanów się, co Ci bardziej doskwiera, czy zmiany trądzikowe czy przesuszenie i zacznij działać w tym kierunku. Effaclar Ci cery nie nawilży, owszem, wypryski się nie pojawiają, ale uczucie ściągnięcia jest koszmarne. Może dla lepszego oczyszczenia, po myciu olejkiem dodaj jakiś micel? Zresztą po micelu to i krem się lepiej wchłonie, spróbuj :) Ja dłuuuugo dochodziłam do mojego obecnego rytuału pielęgnacyjnego, ale było warto :) Pozdrawiam serdecznie i będę zaglądać, A.

      Usuń
    6. * mówię o Effaclar do mycia twarzy, innych produktów nie próbowałam :) Równie dobry, ale mniej przesuszający jest Normaderm Vichy. Matko, ale się rozpisałam, wszystko przez to, że w pracy sami faceci i nie ma z kim o tym pogadać :p

      Usuń
    7. Mam problem z tymi podskórnymi grudkami - zaskórnikami zamkniętymi na policzkach, brodzie, skroniach.. A nos mi się łuszczy. Oszaleć można. Póki co na noc nakładam olejek Alterra do twarzy i widzę poprawę. Ale chciałabym coś zrobić z tymi zaskórnikami i rozszerzonymi porami, bo wygląda to tragicznie. Cera jak gąbka i do tego nierówna.

      Bardzo mi miło, zapraszam serdecznie i dzięki za te wszystkie rady :)

      Usuń
    8. Jeśli chodzi o pory - myślę, że zabieg u kosmetyczki ze specjalizacją "leczniczą" bedzie najszybszym rozwiazaniem. Ponadto warto poszukać w internecie domowych sposobów pozbycia się zaskórników - tylko jesli nie będziesz czegoś pewna, nie stosuj tego.
      Cera nierówna - masz na myśli koloryt? Polecam maść perłową - plamy, blizny, nierówności kolorystyczne z twarzy idealnie zmazuje.

      Usuń
    9. nie.. nierówną, czyli jakby skórka pomarańczy (szerokie pory) na nosie i policzkach przy nim, a dodatkowo grudki - zaskórniki zamknięte

      Usuń
  6. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale mam ochotę przetestować podkład z Revlona. Mam nadzieję, że mają w miarę jasne odcienie w swojej ofercie.
    Pozdrawiam i obserwuję. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. clean&clear był moim błędem młodości. strasznie sobie wtedy przesuszałam skórę, myślałam, że tak trzeba:( po nim mam też pamiątkę w postaci naczynek

    OdpowiedzUsuń
  8. Etiaxlil lubię bo używam . A do Revlonu planuję powrót :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama długo przepadałam za podkładem z Revlonu, a ostatnio tez zaczął mnie zapychać. Nie wiem czego to kwestia, ale znalazłam lepsze produkty i do niego raczej nie wrócę :) jeśli jednak jego właściwości przypadły Ci do gustu to polecam spróbować Skin Balance z Pierre Rene albo Double Wear z Estee Lauder, chocaż ten pierwszy wygrywa ceną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Revlonie przeszłam na Double Wear właśnie, ale też podkłady Givenchy i Shiseido, a z tańszych opcji "na co dzień" CC od Bourjois ;)

      Usuń
  10. właśnie testuję Revlon jak na razie jest ok. :) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Używam bebeauty ale niebieski :D
    Ach ta sesja już tylko odliczanie do niej i nauka zostaje :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawi mnie ta odżywka do włosów Isana, chyba się skuszę na nią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szukam ostatnio fajnego czegoś do mycia twarzy i cały czas myślę o tym z bebeauty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe produkty, dużo słyszałam o tym kremie do rak :)

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam ten żel głęboko oczyszczający :) od kilku lat używam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja musze kupic krem z mocznikiem. Mialam i bardzo lubilam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też słyszałam o nim same dobre opinie.Jeszcze nie stosowałam, ale mam zamiar. Ponadto chyba muszę Cię uświadomić - przy długi stosowaniu tego samego kosmetyku - podkład szczególnie jest tutaj #1 - kosmetyk straci swoje działanie. Bowiem, skóra się do niego przyzwyczaja, nawet jeśli nie malujesz się np. w weekendy, nieważne. Miesiąc stosowania tego samego produktu to długo, i po tym czasie (jeśli nie stosowałaś niczego zamiennie) nie oczekuj (jeszcze przy tak dużym zużyciu tego opakowania), że zachowa on swoje wszelkie właściwości.
    Daj skórze odpocząć, odetchnąć, zmień na trochę podkład. Myślę, że powrót do niego zakończony sukcesem będzie już w wakacje.
    I fakt faktem - powiedziałaś, że zaniedbałaś pielęgnację - co jest niezbędne! przy regularnym stosowaniu kosmetyków. Kosmetyk nałożony na oczyszczoną i wypielęgnowaną skórę skorzysta ze wszystkich swoich możliwości, ale jeśli nie zadbasz o to, to dostosuje się do warunków panujących na Twojej skórze ;) Najlepsza pielęgnacja skóry (szczególnie twarzy) to pielęgnacja jak największą ilością naturalnych składników, a już szczególnie pomijając niebezpieczne takie jak: PEG, PPG Cl - z numerkami.. stanowczo odradzam,
    Mam nadzieję, że pomogłam i dzięki temu nie będziesz miała już problemu z żadnym podkładem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. monstrosay, dzięki za zaangażowanie! :)
      u mnie revlon przestał się sprawdzać bardzo szybko, przy niecodziennym stosowaniu... dlatego uznałam, że jest dla mnie nie odpowiedni. czasem mieszam go jeszcze z łagodniejszymi podkładami, bardziej nawilżającymi. a jak nałożę go raz od święta samego, to problemy wracają. więc to na pewno nie z przyzwyczajenia ;)

      kosmetyki kiedyś kupowałam chaotycznie, bez zastanowienia (opisałam to wszystko w notce "wyjście z jaskini"). teraz moje zakupy są bardziej przemyślane, ale zapasy trzeba zużyć :)

      pozdrawiam i zapraszam częściej

      Usuń
    2. Tak wiem co masz na myśli z tymi zapasami :) Ostatnio sama kupuję kosmetyki jak narwana! Ale dużo o nich czytam, SPRAWDZAM SKŁAD, właściwości, testuję w drogeriach zanim coś kupię. Potem wiem, co kupić, a czego nie. Porównuję ceny w różnych miejscach, korzystam z promocji.
      To przydatna sprawa słuchać i czytać o tym co nakładamy na nasze twarze. Ja późno zaczęłam się malować, ale zawsze dużo o tym czytałam, poza tym dużo uczą przedmioty typu anatomia w szkole, wbrew pozorom nie trzeba studiować kosmetyki by wiedzieć coś więcej ;)
      Jeśli chodzi o mieszanie podkładów - to też źle. Bo z nimi bywa jak z walką na ringu, jeden niweluje właściwości drugiego, drugi zmienia właściwości pierwszego - nigdy nie będą działać tak jak powinny. Polecam półroczny detoks od tego podkładu, co najmniej! Bo ja myślę, że przyzwyczajenie też odegrało tu swoją rolę. I zadbaj o cerę, bo jak mówiłam pielęgnacja jest niezwykle ważna (komentarz poniżej).
      Przeczytam zaraz "wyjście z jaskini" i pewnie znowu się wypowiem :D
      Chcę pomóc, mam nadzieję, że choć trochę skutecznie! :P

      Usuń
  18. I przestan stosować tak silne preparaty do oczyszczania twarzy! Masakra, co ty będziesz miała za parę lat... Woda - mydło siarkowe albo inne do mycia twarzy - w aptece kupisz. Krem Nvea i tyle! Po co tyle tych eksperymentów, organizm strasznie na tym cierpi.
    Zapach mentolu jest dodawany wszędzie by kojarzyło nam się to z całkowitą czystością - niestety, tak nie jest, sama napisałaś. Warto mieć to na uwadze. To tylko zachęca po wiecej i więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nivea */bambino być może i ziaja - farmaceuci w aptece nie gryzą :) Polecą Ci coś, jesli powiesz, ze szukasz kremu z jak najkrótszym składem i jak najbogatszym w te pozytywne składniki ;)

      Usuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)