wtorek, 31 marca 2015

20. Repliki, czyli o podróbkach słów kilka.


Przyznam, że aliexpress wciągnęło mnie całkowicie i bardzo przepraszam za zanudzanie Was tym po raz kolejny :) Dzisiaj będzie o tym jednak od trochę innej strony... Śledzę różne grupy na facebook'u, fora internetowe.. Moc ubrań, elektroniki, dekoracji do domu i ogrodu - śmiało można powiedzieć, że jest tam WSZYSTKO. Ludzie najchętniej kupują pierdółki, tak do 1$ i.. podróbki. Nike, Adidas, Tommy Hilfiger, Moschino aż po Pradę, Valentino i YSL. Dresy, buty, sukienki, torebki. Od słabych jakościowo szmat z doszytym logo po świetne jakościowo repliki 1:1. Od kilku do nawet kilkuset dolarów.


Temat podróbek jest bardzo kontrowersyjny.  Można je kochać albo nienawidzić. Ja rozgraniczam kilka typów:
1. skrajnych przeciwników
2. ludzi, którym są one obojętne
3. kupujących tylko świetne gatunkowo rzeczy
4. "byle by było logo"
5. osoby obwieszone tandetą od stóp do głów

Nie planuję opowiadać się tu po żadnej ze stron. Moralizowanie i tłumaczenie nic tu nie da - każda z tych grup ma swoje argumenty i priorytety. I każda z nich ma prawo je mieć. Stykam się z tym na co dzień. Ludzie szukają, dzielą się sprawdzonymi linkami, opisują swoje przygody z Urzędem Celnym, szukają tańszych ofert. Raz na jakiś czas pojawiają się oskarżycielskie posty o kradzieży własności, nadużyciu. Towarzyszą im groźby zatrzymania paczki przez UC, wysokich kar pieniężnych, spraw sądowych itp.



Ludzie jednak nadal zamawiają. Muszę przyznać, że w przeciągu pół roku liczba osób poszukujących i ofert wzrosła o ok. 100%. I są to rzeczy coraz bardziej niszowe - Selma od MK czy ray-bany nie są już najchętniej szukanymi markami. Świadomość ludzi wzrasta, wynajdują coraz to nowe rzeczy.. a Chińczycy mają na wszystko odpowiedź. Potrafią stworzyć wymarzoną replikę w przeciągu 2 tygodni. Ba, rozpracowali nawet system numerów referencyjnych, po których kiedyś można było rozpoznać oryginał. 

Rolę odgrywa tu też kwestia prawna. Grasuje jedna znana kancelaria, która wysyła listy wzywające do zapłaty kolosalnych sum, za podrobiony towar. Dodatkowo koszty zniszczenia lub zniszczenie we własnym zakresie. Przepisy regulujące zostały zapisane w Art. 305 ust 1. Wynika z niego, że jedynie "obrót towarem podrobionym", jest nielegalny. Jak i samo podrabianie, oczywiście. 



Na koniec chciałam jeszcze poruszyć sprawę "luksusowych" butików wszelkiej maści na facebooku. Zachwycają pięknymi rzeczami, idealnymi zdjęciami i względnie niskimi cenami. A oferują wszystkie zagraniczne marki, które na rynku są w dużo wyższych cenach. Ostrzegam więc i informuję - większość właścicielek tych butików zamawia z aliexpress właśnie. Ba, bezwstydnie dają ogłoszenia, szukają replik, dają recenzje. A przebitki cenowe są naprawdę imponujące.. Dajmy na to Nike Air Max 90- cena z alie to ok. 30-40$. A pieszczotliwie nazywane "buticzanki" potrafią je sprzedawać za 300zł. Jak grzyby po deszczu rośnie też liczba grup typu "replika - sprzedam, kupię" i inne tego typu, gdzie ludzie mogą bez skrępowania handlować (czyli przypomnę - nielegalnie obracać" podróbkami.



Sami więc widzicie, że podróbki to temat rzeka. Można się wiecznie przekomarzać, wymieniać argumentami. Jednak nic nie zmieni tego, że rynek replik szturmem bierze Polskę i nie sądzę, aby coś było w stanie to zatrzymać.


Zdjęcia pobrałam z grafika google w celu złagodzenia ciężkiego tematu :)

piątek, 27 marca 2015

19. Aliexpress, czyli kilka tricków ułatwiających zakupy



 

Poprzedni post o aliexpress, który znajdziecie tu cieszy się sporym zainteresowaniem, dlatego postanowiłam przybliżyć Wam trochę więcej szczegółów.

Przede wszystkim - szukanie. Wyszukiwarka alie jest jeszcze lekko niedokładna, ale patrząc na ilość towaru.. nie ma się co dziwić. Dlatego najlepiej być tak dokładnym, jak tylko się da - np. "black leather tote bag" da nam więcej konkretnych wyszukiwań niż samo "bag". Warto też sortować sobie rzeczy pod kątem kategorii, darmowej wysyłki do Polski, top-sprzedawców lub każdego innego parametru, jaki nas interesuje.

Gdy mamy problem z angielskim - google translate. Mówię tu zupełnie serio. Przeglądarka Chrome sama oferuje nam tłumaczenie całej strony. A jeśli przyjdzie nam do kontaktu z Chińczykiem.. zapewniam Was, że oni angielskiego też nie znają i każdy z nich korzysta z translatora. Wniosek? Im prościej napiszecie, tym większa szansa na sukces i uzyskanie informacji, na jakich najbardziej Wam zależy.



Wiele osób ma zdjęcie danego przedmiotu, ale nie ma pojęcia jak go szukać. Ponownie z pomocą przychodzi google - tym razem google grafika. Po zapisaniu zdjęcia na dysk i przeciągnięciu go do wyszukiwarki, pokażą nam się szczegóły na temat przedmiotu na obrazku. Zazwyczaj jest to marka, nazwa, słowa klucze.. Wtedy wpisujemy te dane w wyszukiwarkę aliexpress i gotowe. Jeszcze przydatniejszym rozwiązaniem jest strona www.chnprice.com (zdjęcie powyżej) - porównywarka cen. Wrzucając link do aukcji lu zdjęcie przedmiotu, możemy łatwo znaleźć bliźniacze aukcje, ale np. z niższą ceną. Fajny gadżet, prawda? 

Co do linków... Często kupujący wrzucają linki w postaci snapshotów, czyli linków wygenerowanych z ich zamówień. Aukcja pięknie się wyświetla, ale jak już chcemy przejść do pełnej strony przedmiotu.. Page Not Found. Dzieje się tak, ponieważ sprzedawcy często usuwają aukcje, usuwa je aliexpress lub po prostu promocja się skończyła. Wtedy warto kliknąć na nazwę sprzedającego w prawym górnym rogu (zaznaczone czerwonym kółkiem) i poszukać u niego takiej samej aukcji.



Na screenie zaznaczyłam też na fioletowo Viev snapshot of order in English. Jest to przydatna opcja, gdy szukamy linków na obcojęzycznych stronach, np. należących do Hiszpanów czy Brazylijczyków lub największej grupy kupujących na aliexpress - Rosjan. Dzięki tej opcji strona ponownie wyświetli nam się po angielsku, ułatwiając zakupy. 



Za jakiś czas postaram się przyszykować dla Was więcej wskazówek. Jeśli macie jakiś problem, sugestię, pytanie.. Piszcie. Z chęcią umieszczę to w kolejnym poradniku tego typu :)




niedziela, 22 marca 2015

18. Pharmaceris, Delikatny fluid intensywnie kryjący



 Długo zwlekałam z tym postem. W przypadku recenzji lubię być pewna - tak lub nie. Jednak w przypadku tego podkładu jestem bezradna. Po prostu nie umiem się określić.



A chodzi o fluid kryjący od Pharmaceris. Szukałam zdrowszej alternatywy dla Revlona Colorstay i w czasie zakupów zwróciłam na niego uwagę. Prosty design, wygodne i higieniczne opakowanie. Brakuje jedynie tego, że nie widać ile podkładu jeszcze zostało. 




Podkład kupujemy w kartonowym pudełeczku z ulotką i pojemnikiem fluidu w środku. Znajdziemy go jedynie w aptekach (ja swój mam z superpharm). Kuleje gama kolorystyczna - do wyboru mamy jedynie 3 odcienie. Mi podpasował 01 (kość słoniowa), ale muszę przyznać, że mógłby być odrobinę jaśniejszy. Polecany jest do każdego rodzaju cery, zwłaszcza tej wrażliwej i problematycznej. I tu zaczynają się schody...




Według mnie skóra musi być idealnie nawilżona i wypielęgnowana. Podkład podkreśla suche skórki - i te odstające, i normalne przesuszenia, tworząc efekt plastra miodu. Naczynka ładnie pokrywa, ale już z wypryskami radzi sobie średnio. Problem jest też pod oczami - wypełnia malutkie zmarszczki i się odznacza. Trzeba mu dać czas na dopasowanie się do cery, bo na początku okropnie się maże. 




Plusów też jest sporo. Po aplikacji buzia jest bardzo gładka i delikatna w dotyku. Lekko zmatowiona, ale w moim przypadku konieczne jest użycie pudru. Pięknie wyrównuje koloryt - naprawdę znikają wszelkie cienie i drobne zaczerwienienia. Krycie utrzymuje się bardzo długo. Nie jest to 10h, obiecywane przez producenta, ale efekt jest zadowalający. Świetnym patentem jest wysoki filtr - SPF 20. Sam skład podkładu też robi dobre wrażenie - w recepturze znajdziemy m.in. hialuronian sodu, witaminę B3, wyciąg z ostropestu i wiciokrzew.


efekt na twarzy - pomalowana lewa połowa twarzy oraz nos dla uwidocznienia różnicy "przed i po"

Podkład jest przebadany dermatologicznie pod kątem bezpieczeństwa dla wymagającej skóry. Nie zawiera parabenów, konserwantów ani kompozycji zapachowej, co jest przeze mnie bardzo pożądane i  jakże wyjątkowe, patrząc na drogeryjne produkty. Fluid jest hipoalergiczny.




Cena waha się w granicach 35-35zł, w zależności od promocji. Pojemność to 30ml.

Tak jak napisałam wyżej - nie umiem go ocenić. Na każdy plus jest minus i odwrotnie. Trzeba jednak przyznać, że to bardzo dobry produkt, godny uwagi w konkurencji podkładów kryjących. Ja pewnie jeszcze do niego wrócę. Nie trafia jednak na listę KWC.


A Wy miałyście kiedyś styczność z podkładami od Pharmaceris? Jakie są Wasze odczucia?




sobota, 7 marca 2015

17. MANGO Collection - Spring 2015




Na początku tego tygodnia znalazłam w skrzynce nowy katalog MANGO na sezon Wiosna 2015. Bardzo podoba mi się taki rodzaj reklamy. Zupełnie inaczej przegląda się katalog w wersji papierowej, niż ten internetowy. 
Firma proponuje nam na wiosnę głównie styl boho i etno, proste formy, miękkie i ciepłe kolory. Króluje jeans w każdej postaci. Dodatkowo znajdziemy w kolekcji ukłon w stronę geometrii, stylu lat 60. Obok jeansu głównym materiałem wiodącym jest zamsz - na butach, torbach, kurtkach, a nawet bluzkach. MANGO oszczędza nam na szczęście oklepane pastele, kwiatowe motywy i wszechobecną żółć. 

Najbardziej urzekły mnie spódnice. Lekko pochowane, z pozoru nie stanowią podstawy całej stylizacji, ale dla mnie to one grają tu pierwsze skrzypce. Nie jeansowe dzwony, nie krótkie spodenki, ale właśnie spódnice. Mistrzostwo!

Wybrałam kilka rzeczy, które szczególnie mi się spodobały. Nie znajdziecie w moim zestawieniu boho i beżu - niestety ten styl absolutnie mnie nie kręci. MANGO jednak daje mi świetną alternatywę. Oto moje typy:


bluzka w pasy


proste białe spodnie


koszulka a'la jeans


marynarka


spódnico-spodenki


ażurowa spódnica



żakiet wzór etno


sukienka - dekolt V


sukienka z wstawkami


skórzana pikowana torebka


kopertówka ze złoceniami


etniczny żakiet


spodenki z falowanym wykończeniem


długi żakiet

stębnowana spódnica


zakładana zamszowa spódnica


skórzane szpilki


skórzana torba z frędzlami


sandały


spódnica z zakładkami


zamszowe spodenki



Zdjęcie pierwsze mojego autorstwa, pozostałe pobrane ze strony http://shop.mango.com