piątek, 1 maja 2015

21. Ryłko, czyli słów kilka o moim ulubionym sklepie obuwniczym



W Ryłko kupuję już od ponad 10 lat, a moja Mama chyba jeszcze dłużej. Mamy w szafach chyba z kilkadziesiąt par. To obecnie jedyny sklep, który oferuje odpowiednią dla nas tęgość butów. W dodatku jest to obuwie skórzane, co jest dla nas niezmiernie ważne. Spotkania z plastikami kończą się w większości przypadków z krwawą jatką i pęcherzami. Dla bezpieczeństwa i komfortu wybieramy więc skórę naturalną.

Przez te 10 lat obserwowałam rozwój firmy. Rozmach z jakim projektują. Ich wizję i kwitnące pomysły. Od prostych fasonów (niekiedy - bez owijania w bawełnę - trumnioków*) i kolorów do ciekawego wzornictwa i pełnej gamy barw w najnowszej kolekcji. Nadal mam swoje pierwsze kaczuszki od Ryłko, trzymam je już tylko z sentymentu :)

Obecną kolekcję można na pierwszy rzut oka podsumować, jako color block. Dopiero przy dokładniejszym przeglądaniu katalogu zwracają uwagę modele, których jeszcze w Ryłko nie było. Jest to dla mnie zupełnie niespodziewany powiew świeżości w ich wykonaniu. Pozytywnym zaskoczeniom nie ma końca, bardzo się cieszę, że kontynuują otwieranie się na nowoczesne modele z sezonu jesień/zima.



Najpierw parę słów o tych kolorach. Z jednej strony - mocne uderzenie subtelnych pasteli, z drugiej - soczyste, mocne barwy. Na balerinach, różnej wysokości szpilkach. W zamszu i skórze licowej. Błyszczące i matowe. Takiej ferii barw Ryłko jeszcze nie widziało. Ja sama zdecydowałam się na delikatne liliowe baleriny. No po prostu skradły moje serce :)




Teraz czas na te świeżynki-ciekawostki. Laserowe wycięcia, podeszwa ukradziona z zimowych traperów, botki, które zgubiły noski lub część piętową... W tym sezonie szalejemy z fasonami. Wiosenne i letnie buty w polskiej odsłonie, to już nie tylko delikatne sandałki, klapki i beżowe czółenka. Wreszcie zaczynamy się bawić formą - i dobrze!






Drogie wielbicielki klasyki - nie martwcie się! Mimo tych szaleństw, Ryłko o Was nie zapomniało. W ofercie znajdziecie klasyczne szpilki z noskami w szpic, piękne niskie czółenka w stylu lat 50., przewygodne loafersy i miękkie sandałki. Wszystko jest jednak wyraźnie odświeżone, jakby młodsze i odważniejsze.

Naprawdę projektanci firmy się postarali. To wielka przyjemność widzieć taką przemianę marki, z którą czuję się poniekąd związana ;) Oby tak dalej, czekamy na kolekcję jesień/zima 2015 na równie wysokim lub wyższym poziomie.


 


zdjęcia są własnością marki Ryłko. post nie jest w żaden sposób sponsorowany.

*trumnioki - buty tak paskudne i tak niewygodne, że można je co najwyżej.. zakopać :)




4 komentarze:

  1. ja również bardzo lubię tę firmę i mam nie jedną parę butów z ryłko w swojej szafie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem zauroczona ich obecną kolekcją. Buty, jak na skórzane, zamszowe są w dość przyzwoitych cenach, są świetnie wyprofilowane, wygodne i na niezbyt wysokoch obcasach - całkowicie dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam póki co 2 pary i również jestem zachwycona. A nowa kolekcja jest faktycznie zachwycająca.

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)