piątek, 3 lipca 2015

24. świeży powiew inspiracji, czyli zestaw Rimmel Wake Me Up!



Witajcie po długiej przerwie :) Sesja po 3. roku mnie dobiła, ale nie zabiła i oto jestem - został mi jeden egzamin i mogę oficjalnie ogłaszać wakacje do października. Wreszcie będę miała mnóstwo czasu, żeby ponadrabiać zaległości, jakie mi się w blogosferze porobiły.




Dzisiaj przyszykowałam dla Was recenzję dwóch kosmetyków. Jakiś czas temu zgłosiłam się do akcji przeprowadzanej przez Rimmel Polska. Udało mi się znaleźć wśród 1000 szczęśliwie wybranych Inspiratorek marki. Po kilku dniach zawitał do mnie kurier z przesyłką, w której znalazł się rozświetlający podkład Wake Me Up oraz maskara z tej samej serii.




Zacznę od podkładu. Wybrałam odcień 100 ivory i przyznam, że lekko się załamałam, jak wyciągnęłam go z paczki - jest ciemny! Bałam się, że kolejny podkład pójdzie do kosza. Zaryzykowałam i spróbowałam się nim umalować. Powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego rezultatu. Podkład świetnie wyrównuje koloryt, niemalże jak po wybraniu opcji blur w photoshopie ;) Znikają ślady zmęczenia, worki pod oczami są zamaskowane. Nawet te mikro drobinki lubię, gdzie zawsze zarzekałam się, że nigdy nie tknę kosmetyków z brokacikiem. Podkład jest lekki, w ogóle nie czuć go na twarzy. Buzia wygląda promiennie i świeżo przez cały dzień. Ja stosuję go z pudrem, opisywanym już tu na blogu, a na koniec delikatnie muskam twarz pudrem bambusowym. Nawet teraz, w najgorsze upały, makijaż zostaje na swoim miejscu. 




Dalej było już nieco mniej kolorowo. Maskara zapakowana jest w błyszczące, zielone opakowanie i... pachnie ogórkiem! Tak, dobrze przeczytaliście - ogórkiem :) Szczoteczka w kształcie znaku nieskończoności jest ogromna. Pierwsze użycie zakończyło się upaćkaniem całego oka, a rzęsy były nadal niedokładnie pomalowane. Konsystencja po otwarciu jest dość rzadka, dlatego z każdym kolejnym użyciem i wpuszczeniem do tuszu powietrza, malowanie rzęs jest łatwiejsze. Niestety lekko rozmazuje mi się na dolnej powiece - odbijają mi się dolne rzęsy. Mam je dosyć długie i ten problem występuje u mnie przy obojętne jakim tuszu. Potrafi posklejać rzęsy, więc koniecznie trzeba nabrać wprawy i znaleźć swój sposób ne tę szczoteczkę. Po paru razach potrafię już uzyskać zadowalający efekt, więc warto próbować i się nie poddawać ;)




 Powyżej zdjęcie zrobione na szybko, żeby pokazać Wam jak makijaż wygląda po 10h. Dodatkowo użyłam pudru mayfair, bambusowego z paese oraz różu Bourjois nr 15.





Przedstawiam Wam też mojego (i moich pędzli) nowego przyjaciela - jajeczko brushegg. Kupiłam je na allegro za oszałamiającą kwotę niecałego dolara :)


kupowany od tego sprzedawcy: sprzedawcy http://goo.gl/pJhHTX
link bezpośrednio do jajeczka: http://goo.gl/U80aU2


Znacie kosmetyki z serii Wake Me Up od Rimmela? A może też zostałyście Inspiratorkami Rimmel? Chętnie poczytam Wasze opinie o tych produktach :)



... dobrze być tu z powrotem :)