poniedziałek, 10 sierpnia 2015

25. Specjaliści od upałów, czyli BLOKER ziaja i GARNIER mineral




Dzisiaj przedstawiam Wam moich nowo odkrytych ulubieńców na upały :)

Pierwszy - ziaja bloker - chciałam wypróbować już od jakiegoś czasu. Wcześniej stosowałam etiaxil, o którym możecie przeczytać tu. Miał on dwie zasadnicze wady - koszmarnie śmierdział formaliną i do tego niekiedy podrażniał. Co na to bloker? Delikatny, świeży zapach, zero podrażnień i co najważniejsze - DZIAŁA. Pocenie jest zminimalizowane, żadnych przykrych zapachów. Nie blokuje całkowicie gruczołów potowych dzięki temu skóra nadal może się pocić i schładzać skórę, ale nie grożą nam wpadki typu "skażenie biologiczne autobusu po złapaniu się uchwytu nad głową".




Teraz parę słów o składzie. Ziaja słynie z hypoalergicznych i bezpiecznych dla skóry kosmetyków. Tutaj też nie znajdziemy barwników ani parabenów. W składzie, zaraz po wodzie, znajdziemy oczywiście chlorek glinu. Zmniejsza on pocenie się poprzez skurcz przewodów wyprowadzających gruczołów, a dodatkowo działa bakteriobójczo. Następny na liście jest PPG-26-Buteth-26, a to nic innego, jak składnik myjący, mający na celu odświeżenie skóry. Znajdziemy tu również konserwant (hydroxyethylcellulose), glicerynę, surfaktant (potassium sorbate) i substancje zapachowe.
 



Teraz słów kilka o GARNIER Mineral. To też nowe odkrycie. Zawsze stosowałam dezodorantów w areozolu, np. rexony. Były bardzo silne, miały duszący, intensywny zapach, który zmieniał się w ciągu dnia i po 8h był nieszczególnie zachęcający. A jak się pociłam, tak się pociłam. Do roll-onów nigdy nie miałam przekonania, wydawały mi się być wydmuszką, delikatną, niedziałającą alternatywą dla klasycznych psikaczy. Ale któregoś razu zobaczyłam tego garniera w rossmannowej promocji. Ładne kolorki, poczytałam sobie trochę etykiety i wybór padł na różowego Invisible nie powodującego białych śladów na czarnych, a zażółceń na białych ubraniach.



 
Lubię go za świeży zapach. Jest wyczuwalny, ale bardzo subtelny, kwiatowy. Dość długo wysycha, ale nawet jak jest jeszcze mokry i coś na siebie założę, to nie zostawia żadnych śladów. Co mnie najbardziej zdziwiło to fakt, że ma więcej chemii w składzie niż bloker! Mimo to jest jednak delikatny dla skóry, nie mam po nim żadnych podrażnień ani innych nieprzyjemności. Nie zapacam się, nie mam plam pod pachami a perspiracja jest zachowana, nie blokuje gruczołów potowych.
 



Jaki jeszcze pomysł na upały? Nawadniać się! Od wewnątrz, ale i od zewnątrz. Sama zrobiłam mgiełkę do spryskiwania twarzy w butelce po odżywce w sprayu. Może być sama woda, a można dodać np. odrobinę olejków zapachowych albo składników odżywczych :) 


A Wy jaki macie sposób na przetrwanie tej gorączki? Trzymajcie się.. chłodno przez te najbliższe dni! :)




PPG-26-Buteth-26
PPG-26-Buteth-26

6 komentarzy:

  1. Miałam kiedys bloker ale nie działał , a ten Garnier właśnie używam i jest chyba najlepszy jaki miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od zawsze stosuję Etiaxil i polecam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bloker od Ziaja przydaje się, kiedy chcę, aby zapach perfum był najbardziej wyczuwalny. ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Stawiam na Rexonę w sprayu i sprawdza się chyba u mnie najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bloker i ogolnie antyperspiranty z Ziaji są rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń

bardzo dziękuję za Twój komentarz i poświęcony czas :) mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.. ;)